Programista na kontrakcie B2B przez kilka lat wystawiał faktury na ponad 20 tys. zł miesięcznie. Do ZUS płacił tak jak bardzo wiele jednoosobowych firm: składki od najniższej dopuszczalnej podstawy, z dobrowolnym chorobowym, bo księgowa mówiła, że warto. Kiedy zachorował i na długo wypadł z pracy, ZUS rzeczywiście zaczął wypłacać zasiłek. Wyniósł mniej niż 4 tys. zł brutto miesięcznie. Rata kredytu hipotecznego, leasing samochodu i składki płynęły dalej.
Nikt go nie oszukał. Zadziałał dokładnie ten system, który wybrał, nie wiedząc, że coś wybiera.
System, który ubezpiecza minimum
Na koniec III kwartału 2025 roku w CEIDG było ponad 2,7 mln aktywnych wpisów, wynika z odpowiedzi Ministerstwa Rozwoju i Technologii na interpelację poselską ze stycznia 2026 roku. Jednoosobowa działalność to dziś nie tylko sklepik i warsztat. To programiści, konsultanci, prawnicy, kosmetolożki i lekarze. Według roboczych danych AOTMiT z lutego 2026 roku, cytowanych w czerwcu przez money.pl, na kontraktach B2B pracuje 73 proc. lekarzy specjalistów.
Dla nich wszystkich ubezpieczenie chorobowe w ZUS jest dobrowolne. Składka wynosi 2,45 proc. podstawy wymiaru. Podstawa nie może być niższa niż 60 proc. prognozowanego przeciętnego wynagrodzenia, czyli w 2026 roku 5652 zł. Przy tej podstawie chorobowe kosztuje 138,47 zł miesięcznie.
Zasiłek liczy się od podstawy składek, a nie od tego, ile ktoś naprawdę zarabia. Najpierw od podstawy odejmuje się 13,71 proc., a z tego, co zostanie, ZUS wypłaca 80 proc. Przy minimalnej podstawie z 2026 roku, płaconej przez pełne 12 miesięcy, daje to ok. 3,9 tys. zł brutto miesięcznie (dokładnie 3901,69 zł). Przed zaliczką na podatek, za 30 dni choroby, niezależnie od tego, czy faktury opiewały na 8 tys. czy na 40 tys. zł. ZUS liczy średnią z 12 miesięcy, więc kto część tego okresu płacił od niższej podstawy z 2025 roku, dostanie nieco mniej.
Przedsiębiorcy na preferencyjnym ZUS dostaną mniej. Ich podstawa w 2026 roku to 30 proc. płacy minimalnej, a zasiłek wynosi około 995 zł brutto miesięcznie. Kto korzysta z ulgi na start, przez pierwsze pół roku nie płaci składek społecznych wcale, więc nie ma też prawa do zasiłku.
Są jeszcze trzy warunki, o których mało kto pamięta:
- 90 dni czekania. Prawo do zasiłku przedsiębiorca nabywa dopiero po 90 dniach nieprzerwanego ubezpieczenia chorobowego. Kto dołącza do ubezpieczenia, gdy już źle się czuje, nie dostanie zasiłku, dopóki te 90 dni nie miną. Przerwa w ubezpieczeniu do 30 dni nie zeruje tego okresu.
- Terminowość. Jeśli w dniu zachorowania zaległość w składkach przekracza 1 proc. minimalnego wynagrodzenia, prawo do zasiłku powstaje dopiero po spłacie całego długu. Spłata w ciągu sześciu miesięcy daje zasiłek za cały okres. Późniejsza tylko od dnia spłaty.
- Limit czasu. Zasiłek przysługuje co do zasady przez 182 dni. Potem można starać się o świadczenie rehabilitacyjne, do 12 miesięcy, jeśli lekarz orzecznik uzna, że dalsze leczenie da szansę na powrót do pracy.
Można oczywiście zadeklarować wyższą podstawę, w 2026 roku nawet do 23 550 zł, i od niej liczyć zasiłek. Wtedy jednak wszystkie składki społeczne rosną proporcjonalnie, nie tylko chorobowa. Wiele jednoosobowych firm tego nie robi i trudno im się dziwić.
Kiedy choroba trwa dłużej niż pół roku
Po zasiłku i świadczeniu rehabilitacyjnym zostaje renta z tytułu niezdolności do pracy. Tu język ZUS ma ogromne znaczenie. Częściowo niezdolny do pracy jest ten, kto w znacznym stopniu utracił zdolność do pracy zgodnej z poziomem swoich kwalifikacji. Całkowicie niezdolny jest ten, kto utracił zdolność do wykonywania jakiejkolwiek pracy.
Od 1 marca 2026 roku najniższa renta z tytułu częściowej niezdolności wynosi 1483,87 zł brutto, a z tytułu całkowitej 1978,49 zł. Wysokość renty zależy od podstawy wymiaru z wybranych lat i od stażu, więc u kogoś, kto przez lata płacił od minimalnej podstawy, nie będzie dużo wyższa.
Nie jest też automatyczna. W 2024 roku lekarze orzecznicy ZUS wydali 187 383 pierwszorazowe orzeczenia do celów rentowych. Blisko dwie trzecie z nich (64,3 proc.) dotyczyło świadczenia rehabilitacyjnego. Całkowitą niezdolność do pracy stwierdzono w 7,1 proc. przypadków. Wśród osób badanych po raz pierwszy w 12,8 proc. lekarz nie stwierdził niezdolności do pracy albo podstaw do świadczenia rehabilitacyjnego.
Od 2026 roku zmieniają się też zasady kontroli zwolnień. Nowelizacja z 18 grudnia 2025 roku pozwala ZUS pobierać dokumentację medyczną bezpośrednio od placówek i żądać wyjaśnień od ubezpieczonego. Od 13 kwietnia 2026 roku obowiązują doprecyzowane definicje pracy zarobkowej i aktywności niezgodnej z celem zwolnienia, a czynności incydentalne nie odbierają już prawa do zasiłku. Dla jednoosobowej firmy to praktyczne pytanie: gdzie kończy się incydentalny mail do klienta, a zaczyna praca? Odpowiedź warto znać, zanim zachoruje się po raz pierwszy.
Na co dziś chorujemy
W 2025 roku lekarze wystawili w Polsce 27,5 mln zwolnień na łącznie 290,5 mln dni, podaje ZUS. Najwięcej dni absencji przyniosły choroby układu mięśniowo-szkieletowego: 42,4 mln dni. Na drugim miejscu znalazły się zaburzenia psychiczne: 34,1 mln dni, o 12,4 proc. więcej niż rok wcześniej. Według ZUS od 2019 roku liczba dni zwolnień z powodu zaburzeń psychicznych wzrosła o prawie 69 proc. Sama depresja odpowiadała w 2025 roku za 9,4 mln dni.
To ważne z dwóch powodów. Po pierwsze, te zwolnienia są długie. Po drugie, właśnie te dwie grupy chorób, kręgosłup i psychika, są często ograniczane albo wyłączane w prywatnych polisach. Wrócę do tego za chwilę.
Do tego dochodzi stan domowych finansów. W badaniu KRD i IMAS z grudnia 2025 roku 21 proc. Polaków przyznało, że nie ma żadnych oszczędności. Prawie połowa nie ma poduszki finansowej albo wystarczyłaby jej najwyżej na miesiąc. U przedsiębiorcy miesiąc bez przychodu nie oznacza miesiąca bez kosztów: ZUS, księgowość, leasing i najem biura działają dalej.
Co robi prywatna polisa i gdzie są pułapki
Prywatne ubezpieczenie od utraty dochodu, potocznie „prywatne L4”, działa inaczej niż ZUS. Wypłaca świadczenie, które przy zawieraniu umowy dobiera się do realnego przychodu, a nie do podstawy składek. Na tym podobieństwa się kończą, bo produkty pod tą samą nazwą potrafią się bardzo różnić.
Najważniejsza jest definicja. Jedne polisy wypłacają pieniądze, gdy nie możesz wykonywać swojego zawodu. Inne dopiero wtedy, gdy nie możesz wykonywać jakiejkolwiek pracy. Ogólne warunki Leadenhall Multipro (ubezpieczycielem jest Lloyd's Insurance Company S.A.) mówią o całkowitej niezdolności do wykonywania zawodu wskazanego w polisie. To polisa na niezdolność czasową. Na drugim biegunie są polisy na życie z ryzykiem trwałej niezdolności. Porównywarka rankomat.pl przytacza definicję z polisy Nationale-Nederlanden, w której niezdolność ma być całkowita, bezterminowa i nieodwracalna, dotyczyć jakiejkolwiek pracy zarobkowej i trwać co najmniej 12 miesięcy. Chirurg, który przez kilka miesięcy nie może operować, ale mógłby prowadzić szkolenia, w pierwszym przypadku może dostać świadczenie. Takiej definicji z polisy na życie nie spełni w ogóle.
Dobrze to widać na przykładzie z naszej agencji. Lekarka na kontrakcie miała prywatną polisę na utratę dochodu ze świadczeniem kilku tysięcy złotych miesięcznie. Po wypadku przeszła operację i przez kilka miesięcy nie mogła operować. Polisa wypłacała świadczenie po okresie wyczekiwania, bo definiowała niezdolność jako brak możliwości wykonywania własnego zawodu. Gdyby wszystko zależało od orzecznika ZUS, ten mógłby uznać, że lekarka może pracować w inny sposób.
Okres wyczekiwania. To liczba dni niezdolności, za które polisa nie płaci. W Leadenhall Multipro wynosi on według materiałów produktu 14 dni przy wypadku i 21 dni przy chorobie, a hospitalizacja przez cały ten okres go znosi. Klauzula utraty dochodu w PZU (dodatek do ubezpieczenia NNW, w wersji dostępnej publicznie) działa inaczej: niezdolność musi trwać co najmniej 30 dni i być potwierdzona zwolnieniem ZUS, a świadczenie, zależnie od wariantu, płynie od 1. albo od 31. dnia. Dłuższy okres oznacza niższą składkę, ale też własną poduszkę na pierwszy miesiąc.
Jak długo i ile. Leadenhall podaje świadczenie do 80 proc. średniego miesięcznego przychodu, najwyżej 15 tys. zł, przez maksymalnie 24 miesiące. Klauzula PZU wypłaca kwotę dzienną najwyżej przez rok. Krótka polisa chroni przed złamaną nogą, ale nie przed długim leczeniem onkologicznym.
Przychód sprawdza się przy szkodzie. To szczegół, który zaskakuje najwięcej osób. W warunkach Leadenhall ubezpieczyciel przy zawieraniu umowy nie weryfikuje przychodów. Robi to dopiero przy wypłacie, na podstawie przychodu udokumentowanego w rozumieniu ustawy o PIT za 12 miesięcy przed zawarciem umowy. Kto ubezpieczy 15 tys. zł, a wykaże 8 tys. zł przychodu, dostanie najwyżej 80 proc. z 8 tys., czyli 6,4 tys. zł. Część składki zapłaci więc za ochronę, której nie dostanie.
Wyłączenia. W warunkach Leadenhall wyłączone są m.in. choroby, z powodu których korzystało się z konsultacji lub leczenia w ciągu 24 miesięcy przed startem ochrony, choroby zwyrodnieniowe kręgosłupa i stawów oraz ciąża i poród. Zaburzenia psychiczne są wyłączone, gdy są jedyną przyczyną niezdolności. Klauzula PZU wyłącza choroby psychiczne, dyskopatię i choroby zwyrodnieniowo-przeciążeniowe kręgosłupa, choroby leczone lub zdiagnozowane w ciągu 6 miesięcy przed umową oraz choroby przewlekłe zdiagnozowane wcześniej. To ta sama para, która w statystykach ZUS daje najwięcej dni zwolnień: choroby mięśniowo-szkieletowe są największą grupą, a zaburzenia psychiczne rosną najszybciej. Polisa nie jest więc zamiennikiem chorobowego w ZUS, tylko jego uzupełnieniem.
Ile to kosztuje
Ubezpieczyciele rzadko publikują cenniki, ale Leadenhall pokazuje na stronie produktu poglądowe składki. Konsultant IT w wieku 40 lat z przychodem 15 tys. zł i świadczeniem 12 tys. zł miesięcznie zapłaci według nich 245 zł miesięcznie. Lekarz w wieku 50 lat z przychodem 18,8 tys. zł i świadczeniem 15 tys. zł zapłaci 400 zł. Stylistka rzęs w wieku 30 lat z przychodem 6 tys. zł i świadczeniem 4,8 tys. zł zapłaci 93 zł. Ostateczna cena zależy od zawodu, wieku i zakresu.
Porównajmy to z ZUS. Chorobowe od minimalnej podstawy kosztuje 138,47 zł miesięcznie i daje około 3,9 tys. zł brutto zasiłku. Prywatna polisa za niecałe dwa razy tyle może dać przy przychodzie 15 tys. zł trzykrotnie wyższe świadczenie i płacić do 24 miesięcy (ZUS: 182 dni zasiłku, potem ewentualnie świadczenie rehabilitacyjne). Ma jednak wyłączenia, których ZUS nie ma. Jedno nie zastępuje drugiego. ZUS nie pyta o kręgosłup ani o depresję, ale płaci mało. Polisa płaci dużo, ale nie za wszystko.
Wróćmy do programisty z początku tekstu. Po powrocie do pracy zostawił chorobowe w ZUS i dokupił prywatną polisę na utratę dochodu. Nie dlatego, że ZUS zawiódł. Dlatego, że pierwszy raz policzył, ile naprawdę od niego dostanie.
Pięć pytań do zadania sobie dziś
- Czy płacę chorobowe w ZUS i od kiedy? Jeśli nie, a chcesz dołączyć, pamiętaj o 90 dniach czekania.
- Ile dostanę z ZUS przy mojej podstawie? Od podstawy odejmij 13,71 proc. i z wyniku weź 80 proc. Porównaj to ze swoimi stałymi kosztami, prywatnymi i firmowymi.
- Czy moja polisa mówi o „moim zawodzie”, czy o „jakiejkolwiek pracy”? To najważniejsze zdanie w całym dokumencie.
- Jak długo polisa płaci i od którego dnia? Rok czy dwa lata? Od 15. czy od 31. dnia?
- Czy suma odpowiada przychodowi, który wykażę w PIT? Nadwyżka nie zostanie wypłacona.
ZUS ubezpiecza przedsiębiorcę dokładnie tak, jak przedsiębiorca sam się zadeklarował, czyli zwykle na minimum. Pracownik dostaje zasiłek od pensji. Właściciel jednoosobowej firmy dostaje zasiłek od decyzji, którą podjął kiedyś w rozmowie z księgową. Faktura nie wystawi się sama, a koszty firmy nie zachorują razem z nim.